kawały

Dowcipy: o studentach, studiach, profesorach

Student z biednego afrykańskiego państwa przychodzi do hydraulika: - Prose pan. Sedes mi zle pracować. Woda sybko lecieć i nie sdasyc się umyć.
Studentom warszawskich uczelni polecono nauczyć się na pamięć książki telefonicznej, a potem zbadano ich reakcje na to polecenie, i tak: Studenci uniwerku zapytali: "Po jaka cholerę?" Studenci politechniki zaczęli robi ściągi, a studenci Akademii Medycznej zapytali tylko, na kiedy.
Studentka, bliska płaczu, po oblanym egzaminie: - Panie profesorze ja naprawdę nie zasłużyłam na pale. - Oczywiście, że nie, ale to jest najniższy stopień jaki przewiduje regulamin.
Jakie są różnice pomiędzy studentem, żołnierzem i filozofem, jeśli chodzi o seks? student - ma czym, ma z kim, nie ma gdzie... żołnierz - ma czym, ma gdzie, nie ma z kim... filozof - ma czym, ma gdzie, ma z kim, tylko po co?
W akademiku w pokoju studenckim trwa impreza. Biesiadnicy raz po raz wznoszą toast: - Za Edka, żeby zdał! W pewnej chwili otwierają się drzwi i wchodzi Edek. - I co Edek, zdałeś? - Zdałem, tylko jednej nie przyjęli, bo miała obita główkę.
- Czym różni się dętka od studentki? - ... - Dętkę dmucha się raz... Poza tym studentka pęka za pierwszym razem, a dętka za ostatnim...
Egzamin z zoologii: - Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, ze widać tylko nogi ptaka. - Nie wiem - mówi student. - Jak się pan nazywa? - pyta profesor. Student podciąga nogawki. - Niech pan profesor sam zgadnie.
Ostatni egzamin poprawkowy miało do zdania dwoje studentów, On i Ona. Profesor u którego zdawali egzamin chciał ich po prostu spławić, zadał wiec im bardzo proste pytanie: - Z jakiej tkanki jest zbudowany członek męski? Ale aby się dobrze zastanowili dal mi 15 minut czasu, na odpowiedz. Po upływie tego czasu pyta się: - Wiec jak ? Co mi pani powie ? Studentka mówi: - Sadze ze z tkanki kostnej. Profesor: - A pan co mi powie? Student: - Ja sadze ze z tkanki mięśniowej. Profesor: -hmmmmmm no tak pan zdał, a pani się tylko zdawało!
Student poszedł zdawać egzamin, ale niewiele umiał. W końcu zniecierpliwiony profesor zadał pytanie: - Ile żarówek jest w tym pokoju? - 10 - odpowiedział po chwili zdezorientowany student. - Niestety, 11 - powiedział profesor wyciągając żarówkę z kieszeni i wpisał do indeksu bańkę. Student poszedł zdawać drugi raz. Gdy padło pytanie o żarówki, po chwili zastanowienia odpowiedział: - 11. Na co profesor: - Ja nie mam w kieszeni żarówki. - Ale ja mam, panie profesorze...
Dzień przed egzaminem kilkoro studentów dało sobie nieźle w "gardło". Następnego dnia, na sale egzaminacyjna wchodzi dwóch studentów, ledwie się na nogach trzymają, i bełkotliwym (z przepicia) głosem się pytają : - panie profesorze, czy będzie pan egzaminował pijanego ? na to profesor : - nie, nie mogę. - ale panie profesorze, bardzo pana prosimy ... - no dobrze - zgodził się w końcu profesor na to studenci odwrócili się do drzwi i krzyczą : - chłopaki, jest o.k. prof. się zgodził, wnieście Zbyszka.