kawały

Dowcipy: o więźniach, więzieniu

Kat do skazanego: - Jakie jest pańskie ostatnie życzenie? - Chciałbym się napić szampana, ale pod jednym warunkiem, wybiorę sobie rocznik. - Zgoda. Jaki to ma być rocznik? - 2038.
Pewnego złoczyńcę skazano na 40 lat pobytu na bezludnej wyspie. Bezludnej, ale żeby za szybko nie wykitował, to przyznano mu kozę za towarzyszkę... Po 40 latach przypływa oddział karny, żeby zabrać skazańca, a tu po wyspie biega mały chłopiec. Żołnierze pytają się go: - Jak ci na imię? - Mieeeeeetek!
Podsądny opuszcza salę rozpraw. - Ile ci dali? - pyta się kolega. - Trzy niedziele. - To mało. - Ale palmowe.
Więzień do wieźnia: - Za co siedzisz? - Za kasę. - Pancerną? - Nie, gryczana.
Święty Mikołaj w zakładzie karnym pyta przed wręczeniem prezentu: - Człowieku, daj mi cynk, czy byłeś git przez cały rok!?!
- Jak długo przebywaliście w ostatnim miejscu pracy? - Sześć lat. - To nawet sporo. A dlaczego stamtąd odeszliście? - Musiałem, była amnestia.
Podczas pierwszego widzenia w więzieniu żona mówi do męża: - W ciągu tych kilku miesięcy musisz się trochę opalić. - Dlaczego? - Wszystkim znajomym powiedziałam, że pojechałeś na wyprawę do Afryki.
Naczelnik więzienia wypytuje strażników: - Jak to możliwe, że więzień z celi 113 uciekł? - Miał klucze od swojej celi, panie naczelniku. - Skąd miał? Ukradł któremuś z was? - Nie, uczciwie wygrał w karty!
Na przyjęciu w Sztokholmie przedstawiają się sobie dwaj mężczyźni: - Olsen jestem. Kupiec hurtowy - węgiel i koks. - Soerensen. Dyrektor więzienia - chleb i woda.
Żona odwiedza męża odsiadującego wyrok w więzieniu i oznajmia: - Mam kłopot. Nasze dzieci są już w wieku, w którym zadaje się kłopotliwe pytania. Chciałyby na przykład wiedzieć, gdzie schowałeś zrabowane pieniądze.