kawały

Dowcipy: o wojsku, wojskowe, kapral, generał, sierżant, szeregowy

Reporter CNN pyta się snajpera:
- Co czujesz, gdy zabijasz terrorystę?
- Odrzut.
Ostatni spadochroniarz wraca do stanów z wojny w zatoce. Na lotnisku reporter pyta go o to, jaka będzie pierwsza rzecz, która zrobi, gdy znajdzie się już w domu. - Jest to bardzo osobiste pytanie - mówi żołnierz - Mam piękna, młoda żonę, której nie widziałem od ośmiu miesięcy. - No tak rozumiem - odpowiada reporter - W takim razie jaka będzie druga rzecz, która zrobisz? - Cóż, myślę ze zdejmę spadochron
Car Mikołaj II dokonuje przeglądu jednego z pułków. - Twoje nazwisko? - Stojkow. - Kochasz cara? - Tak jest, Wasza Cesarska Mość. - Mógłbyś mnie zabić? - Nie, Wasza Cesarska Mość. Podchodzi do dobosza: - Twoje nazwisko? - Srulek Zoltko. - Kochasz cara? - Dlaczego nie? - Mógłbyś mnie zabić? - Czym? Bębnem?
Był rok 1943. Spory konwój przemierzał wody północnego Atlantyku w drodze do Murmańska. Była jasna, księżycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: - Widzicie, bosmanie, ten ląd trzy mile na prawej burcie? Właśnie U-boot strzelił torpedę. Idziemy w ciasnym szyku bez możliwości manewru. Według moich obliczeń, torpeda ta trafi nas za pięć minut. Zejdźcie do załogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku. Bosman, nie dyskutując, czym prędzej ruszył w głąb parowca by wykonać rozkaz. Ale że był osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chłop jak niedźwiedź, postanowił obrócić całą sprawę w żart. Wszedł do pomieszczeń załogi, zebrał marynarzy i rzecze: - Widzicie, chłopcy, ten stołek tutaj? Jak zaraz pier*.*nę w niego członkiem, to cały statek w drebiezgi pójdzie. Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wręcz sile bosmana, tym razem wybuchnęli śmiechem, kiwając głowami z niedowierzaniem. Rozeźlił się bosman okrutnie i jak nie wrzaśnie: - To się załóżcie, gnojki jedne, jak żeście tacy pewni, a w międzyczasie zakładać kamizelki ratunkowe. Rozweseleni marynarze zaczęli zbierać pulę zakładu, zakładając przy okazji kapoki. Bosman odczekał chwilę, spojrzał na zegarek, nonszalanckim ruchem wyciągnął "narzędzie", spojrzał pogardliwie wokoło i WHAAAAAAM! Statek poszedł w drzazgi! Poród rozbitków, którzy uszli z życiem, byli bosman i kapitan. W pewnym momencie podpływa do bosmana kapitan, cały szary z przerażenia. - Na Boga, bosmanie, co się stało? Torpeda minęła statek za rufą!!!
Gdy świat przestanie się zbroić, A w wojsku zabraknie etatów, Bron oddamy do hut, A trepów do domu wariatów.
Dwaj żołnierze fasują w kuchni śniadanie. Po skosztowaniu porcji zaczynają miedzy sobą sprzeczkę. Jeden twierdzi, że to kawa, drugi, że herbata. Kiedy się tak w najlepsze sprzeczają, wychyla kucharz przez okienko kuchni swoja łepetynę i pyta: - Hej! Chłopcy! Czy chce tam kiery z was jeszcze troszkę kakao?
Pan pułkownik wykłada balistykę. Narysował armatę, cel i pocisk lecący po krzywej balistycznej. Tłumaczy, że tor pocisku dlatego się zakrzywia, ponieważ gazy prochowe wyrzucają go do góry a ziemia ściąga w dol. Na to jakiś złośliwy student zapytuje: - Obywatelu pułkowniku, a jeżeli działo będzie na okręcie, to nie będzie tam ziemi tylko woda. Jak to będzie wtedy? Pułkownik myślał długo, w końcu zakrzyknął z oburzeniem: - My tu jesteśmy wojska L·DOWE!
- Co zrobicie, gdy zobaczycie człowieka za burta? - pyta oficer majtka podczas inspekcji. - Rzucę mu koło ratunkowe i ogłoszę alarm: "Człowiek za burta!". - Dobrze! A jeśli rozpoznacie w tym tonącym waszego oficera? - Którego?...
Kowalski poszedł na komisję poborowa. Po badaniach, wziął go na rozmowę sexuolog. Narysował mu kółko: - Kowalski, co to jest ? - Goła baba... Narysował mu kwadrat: - A to? - He, he, goła baba... Na koniec, narysował mu trójkąt: - No a to, przyjrzyjcie się dobrze. - Też goła baba... - Kowalski, wy jesteście zboczeni!!! - Jaaa??? A kto mi te gołe baby rysował?!
Manewry USA - ZSRR. Żołnierze obu armii spotykają się przed manewrami i nawiązują znajomości. Dochodzi do wymian rożnych fantów. Misza chce amerykańska gumę do żucia, George chce w zamian kalasznikowa. M: Przecież jutro manewry nie mogę ci oddać karabinu! G: Przeciez to tylko manewry i tak strzela się ślepakami, weźmiesz jakiś kij i będziesz krzyczał pa..pa..pa.. i wyjdzie na to samo. M: Masz racje, zgoda. W dniu manewrów biegnie Misza, żując gumę z kijem w dłoniach i strzela: - Tratach... Tratach... Patrzy a z tylu nadbiega Wania, pilot Mig-a w nowych Jinsach z rękami rozłożonymi jak skrzydła i krzyczy: - BUM!.. BUM! - jak bomby przeciw piechocie. - TRATATATACH - jak działka pokładowe Mig-a.