kawały

Dowcipy: o nauczycielach, nauczycielki




- Co to jest lekcja? - Jest to dłuzszy okres potrzebny do przygotowania się do krótkiej przerwy!
Mąż odwozi do szpitala rodzącą żonę - nauczycielkę języka polskiego. Ta nazajutrz dzwoni do męża: - Kochany, jestem taka szczęśliwa! Wyobraź sobie: rodzaj męski, liczba mnoga!
Nauczyciel matematyki wyjaśnia dzieciom, że połowy są zawsze równe. Po chwili dodaje: - Co będę wam dużo tłumaczył i tak większa połowa nie zrozumie!
Dyrektor szkoły przechodzi korytarzem obok klasy, z której słychać straszny wrzask. Wpada, łapie za rękaw najgłośniej wrzeszczącego, wyciąga go na korytarz i stawia w kącie. Po chwili z klasy wychodzi kolejnych trzech młodych ludzi, którzy pytają: - Czy możemy już iść do domu? - A z jakiej racji? - No... przecież skoro nasz nowy nauczyciel stoi w kącie, to chyba lekcji nie będzie?
- Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - powiedziała nauczycielka. - Wspaniale! - ucieszyli się uczniowie. - No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać dwadzieścia jeden komputerów?!
- Panie władzo! Szybko! Tam za rogiem ulicy... - wołają dwaj zadyszani chłopcy do przechodzącego policjanta. - Co się stało? - Tam... nasz nauczyciel! - Wypadek?! - Nie... on nieprawidłowo zaparkował!