kawały

Dowcipy: o pracy, szefach




Mała firma miała kłopoty finansowe i stanęła na granicy bankructwa. Właściciel wzywa do siebie obu swoich pracowników i mówi: - Aby móc się utrzymać musimy zwiększyć sprzedaż. Aby was zmotywować do lepszych wyników, ogłaszam, że temu który będzie miał lepsze wyniki zostanie zrobiona laska. - Hmmm, a co będzie z przegranym? - No wiecie... Ktoś tę laskę musi zrobić...
Rozmawiają dwie przyjaciółki: - Szef dał mi podwyżkę, kiedy dowiedział się, że swojemu synowi dałam jego imię! - Mi także dał podwyżkę, kiedy swojemu synowi nie dałam jego nazwiska!
Kowalski często spóźniał się do pracy, bo zasypiał. Kierownik zagrozili mu zwolnieniem i biedak kupił sobie kilka budzików. Któregoś dnia budzi się rano 8:15 (do pracy na 8). Żaden z budzików nie zadzwonił. Przerażony leci do sąsiada - dentysty i mówi: - Rwij pan 4 zęby z przodu i pomaż pan mi twarz krwią, powiem, że miałem wypadek! Po zabiegu, pyta dentysty ile sie należy, ten mówi 400 zł. Gość zdziwiony mówi, że normalnie jest 40 zł od sztuki, a dentysta na to: - Tak, ale dzisiaj jest niedziela...
- Ile będę zarabiał? - pyta młody człowiek podejmujący pierwszą w życiu pracę. - Na początek dostanie pan 900 zł, ale później będzie pan mógł zarobić dużo więcej. - Doskonale - ucieszył się młodzieniec. To ja przyjdę później!
Rozmowa dwóch szefów: - Dlaczego twoi pracownicy są zawsze tak punktualni? - Prosty trick! 30 pracowników a tylko 20 miejsc parkingowych...
Szef się złości i krzyczy: - Gdzie jest mój długopis? - Za uchem - odpowiada sekretarka. - Nie mam czasu na ogólniki, mów od razu, za którym?
- Panie prezesie szukam pracy, czy nie potrzebuje pan sekretarki? - Właściwie nie, a należy pani do naszej organizacji? - Nie. - To mogę ewentualnie przyjąć panią na członka!
Na budowie robotnik taszczy na plecach dwa worki cementu. Spotyka go szef i pyta: - Nie lepiej byłoby na taczce? - Może i lepiej, ale kółko trochę w plecy gniecie!