kawały

Dowcipy: o kelnerach, restauracjach, jedzeniu




- Barman, szybko kieliszek koniaku dla mojego kolegi, który właśnie zemdlał! - Nie mamy koniaku, jest tylko czysta... Zemdlony lekko otwiera oczy i szepcze zbolałym głosem: - Może być...
- Czy przyznajecie się, że rzuciliście w kelnera twardym przedmiotem? - To prawda, rzuciłem - był to kotlet, który on mi przyniósł!
Klient w restauracji ciągle zawracał głowę kelnerowi. Najpierw poprosił, żeby podkręcił klimatyzację, bo jest za gorąco, potem prosił, żeby przykręcić, bo jest za zimno i tak w kółko przez pół godziny. Kelner był niespodziewanie cierpliwy i przychodził bez mrugnięcia okiem. W końcu inny klient zapytał kelnera, dlaczego nie pozbędzie się natręta. - Och, naprawdę to mi nie robi to różnicy - uśmiechnął się kelner - Nie mamy klimatyzacji!
Facet w restauracji zamówił obiad i jadł. Przy pierwszym daniu okropnie chlipał, a przy drugim strasznie bekał. Gdy przyszło zapłacić rachunek, kelner mówi: - 1 złoty za pierwsze danie + 50 groszy za chlipanie, 2 złote za drugie danie + 50 groszy za bekanie. Razem 4 złote. Facet daje 5 złotych i mówi: - Reszty nie trzeba. Za złotówke jeszcze sobie popierdzę...
- Kelner, to jest ta duża porcja kotleta? Śmiać mi się chce! - To dobrze, bo zwykle klienci są wściekli!